Uncategorized

GOTOWOŚĆ RODZICA DO ROZSZERZANIA DIETY

sprzęt do jedzenia BLW

Gotowość rodzica do rozszerzania diety

Czytałam wiele publikacji o gotowości dziecka do rozpoczęcia kolejnego etapu jego rozwoju jakim jest rozszerzanie diety, ale mało pisze się o gotowości rodzica w tym temacie. Stąd dzisiejszy wpis będzie właśnie o NAS (jejuuu, o nas!!!). Tak, tak, my tez jako rodzice jesteśmy ważni.

Wiecie jaka była moja jedyna obawa przed rozpoczęciem

zabawy z BLW? Że będzie kolokwialnie rzecz ujmując burdel na kółkach…

Co w moim przypadku równa się z niemożnością funkcjonowania w takich warunkach. Jestem perfekcjonistką, lubię gdy w domu jest czysto (choć odkąd urodził się Franio wiele się zmieniło, ooooj wiele, ale o tym pewnie kiedy indziej wam powiem). Sądzę, że nie jestem jedyną osobą o takich cechach więc podzielę się z wami moim doświadczeniem. Powiem co w naszym przypadku się sprawdziło.

Z uwagi na moją obawę o bałagan, jako pierwsze zakupiłam podkłady JEDNORAZOWE pod Frania krzesełko. Uważam, że jest to mega fajna sprawa i bez tego nie wyobrażam sobie codziennych posiłków. Wiem, że tutaj strażnicy ekologii się oburzą i powiedzą, że czemu nie wielokrotnego użytku, bo takie też są na rynku. No z wygody! Ten kto ma dziecko, ten zrozumie, że każda chwila jest cenna, a roboty przy takim małym bąbelku troszkę jest. Ja, zdecydowałam się na podkłady jednorazowe dodatkowo wzmocnione folią, dzięki czemu jak je coś w formie płynnej, lub pije wodę z kubka doidy, to nie ma powodzi, no i moja drewniana podłoga jest mi za to wdzięczna…;).

Na drugim miejscu jest śliniak z kieszonką. Franek dostał go od babci i okazał się strzałem w dziesiątkę, bo gdy mój bąbelek napakuje sobie jedzonka do buziaka to, to co wypadnie ląduje w kieszonce, a a nie na krzesełku, kolanach lub podłodze. Widok Franka grzebiącego w tej kieszonce jest przesłodki – uwierzcie mi na słowo <3. Ponadto, śliniak jest bardzo praktyczny, bo silikonowy, więc bez problemu można go umyć w zmywarce. Nie trzeba prać w pralce, namaczać w odplamiaczach, cudach na kiju, by ten śliniak jakkolwiek wyglądał po zjedzeniu np. pomidora lub dyni. Na trzecim miejscu moich TOP gadżetów jest fartuszek. Ja zdecydowałam się na te z IKEA i sprawdzają się bardzo dobrze – sądzę, że adekwatnie do ceny. Franek dostał w prezencie fartuszek marki Done by deer i ten okazał się lepszy, o tyle, że nie chłonie żadnych barwników z jedzenia, ani zapachów. Fartuszek ma taki kolor jak na samym początku użytkowania. Ponadto jest grubszy, co zapobiega przemoknięciu. Ogólnie rzecz biorąc jest lepszy, ale gdyby Franek go nie dostał, to pewnie nie wpadłabym na pomysł jego zakupu. Także tutaj już wybór pozostawiam Wam ;). Kolejną ważną kwestią jest to, by miseczka, lub talerzyk na którym podajesz dziecku posiłek miała przyssawkę silikonową, ponieważ nie wiem o co chodzi, ale dziecięce talerze potrafią latać!

Więc, jeżeli chcesz uniknąć rozróby zaopatrz się w przyssawkę – po prostu. Taka dobra rada, z głębi serca matki, która kilka razy zbierała kasze jaglaną z podłogi, bo talerz poleciał tak daleko, że tam już podkład jednorazowy nie dotarł…

Franek akurat ma krzesełko bez stolika – siedzi przy naszym stole. W związku z tym u nas świetnie sprawdzają się od niedawna silikonowe talerzyki z przymocowaną podkładką.

To byłoby na tyle w temacie gotowości rodzica do rozszerzania diety u dziecka. Mam nadzieję, że wymienione przeze mnie gadżety sprawdzą się także przy waszej przygodzie z rozszerzaniem diety malucha. A może, u was sprawdziło się coś innego z czym chcielibyście się podzielić z resztą czytelników bloga? Dawajcie znać w komentarzach!

Jeśli podobał Ci się ten wpis – pamiętaj, żeby polubić nas na FACEBOOK’U oraz followować na INSTAGRAMIE.


A jeśli pragniesz mieć dostęp do najświeższych wpisów, poradników, e-booków, czy wywiadów ze specjalistami z dziedzin pokrewnych macierzyństwu i wychowywaniu dzieci – koniecznie zapisz się na nasz newsletter poniżej!

Dziękuję !

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *