Walka z ZUS

CYRK NA KÓŁKACH, CZYLI O TYM JAK ZUS MNIE wyCYCkał

grafika ZUS

CYRK NA KÓŁKACH, CZYLI O TYM JAK ZUS MNIE wyCYCkał

Dzisiaj opowiem Wam o mojej historii z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, czyli potocznie mówiąc z ZUS’em. Przyszedł czas, kiedy oboje z Gutkiem doszliśmy do wniosku, że jesteśmy gotowi na powiększenie naszej rodziny. Nasze starania o dziecko zbiegły się w czasie z propozycją od teściów, by pomóc w ich rodzinnym biznesie modowym. Nie spodziewałam się, że praca w FAR FAR ŁÓDŹ przyniesie mi tyle radości i spełnienia zawodowego, gdzie przecież ekhem…jestem dietetykiem. Teściowie wysłali mnie na kilka szkoleń związanych z branżą modową, projektowaniem etc. Zatrudnili mnie i chwilę później okazało się, że jestem w ciąży! Pracowałam jeszcze kilka miesięcy, dopóki we wrześniu 2019 nie wylądowałam w szpitalu z powodu bólu brzucha oraz skurczy. To był czas, kiedy lekarze jednoznacznie stwierdzili, że “teraz Pani Olu jest czas na odpoczynek”. Chyba nigdy w życiu nie zapomnę tej niedzieli i tego lęku, czy z Frankiem jest wszystko dobrze, czy go nie stracimy. Do tej pory, gdy o tym myślę i piszę, trzęsę się ze stresu i przerażenia.

W związku z tym, gdy lekarze zasugerowali, by iść na zwolnienie, nie spierałam się, tylko przytaknęłam. Wtedy cała walka z ZUS’em rozpoczęła się na dobre!

ZUS ładował we mnie kulki z każdej możliwej strony, a zalecenie lekarza, bym się nie denerwowała, odpoczywała i cieszyła z tego, że już za moment będę mamą, spełzło na niczym. Gdy idziesz na zwolnienie, za pierwszy miesiąc płaci pracodawca i tak też było. Teściowie przelali mi pieniądze na konto bankowe, natomiast po drugim i kolejnym miesiącu pieniądze z ZUS’u nie wpływały na mój rachunek. Pojawiły się za to listy w skrzynce od wyżej wymienionego nadawcy, informujące mnie o tym, że zostało wdrożone postępowanie w mojej sprawie dotyczące fałszywego zatrudnienia przez firmę FAR FAR ŁÓDŹ. Nie chcielibyście wiedzieć, jak byłam zdenerwowana i jak wysokie ciśnienie miałam po odczytaniu tego listu.

Z tytułu pracy w FAR FAR ŁÓDŹ, ZUS nie wypłacił mi NAWET 1 ZŁ. Postanowiłam, że będę walczyć jak lwica, że im po prostu nie odpuszczę.

Uważali, że gdy zostałam zatrudniona przez teściów, to wtedy już wiedziałam, że jestem w ciąży i zataiłam to w celu wyłudzenia większych stawek od ZUS’u w okresie ewentualnego zwolnienia, czy późniejszego urlopu macierzyńskiego. Poczułam się jakbym dostała plaskacza w twarz. Prawda jest taka, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych powinien mieć w nosie fakt, czy kobieta podpisała umowę z pracodawcą lub założyła własną działalność gospodarczą rok, tydzień czy dzień przed uzyskaniem dodatniego wyniku testu ciążowego, czy nawet wtedy gdy już o ciąży wiedziała. Istotą sprawy jest to, by praca była zgodna z kodeksem pracy, a składki były regularnie za nią odprowadzane.

Zaczęły się konsultacje  z prawnikami, składanie odwołań, dokumentów. Prawnicy jednoznacznie stwierdzili, że jedyna słuszna droga to Sąd. Wszyscy mówiliśmy – TAK, idziemy do sądu! Nie odpuścimy im! Piszę “wszyscy”, ponieważ można rzec, że cała rodzina była zaangażowana w tę farsę, włącznie z pracownikami, którzy byli gotowi zeznawać w Sądzie. Z biegiem czasu oraz w miarę rozwoju ciąży doszliśmy do wniosku że mój spokój psychiczny nie ma żadnej ceny i walka z ZUS’em jest niczym w porównaniu do miłości i cudu jaki dojrzewa w moim brzuchu. Odpuściliśmy ze względu na stres, jaki by mi towarzyszył w trakcie zeznań w Sądzie, który mógłby negatywnie wpłynąć na rozwój ciąży. Nie żałuję.

Jednak wiem, że takich kobiet jak ja, gdzie ZUS podważa zatrudnienie, jest mnóstwo. ZUS mnie po prostu oszukał!  Tak, czuję się oszukana i wiem, że nie jestem jedyna.

Jest wiele kobiet, które miały podobną sytuację do mojej lub nawet gorszą. Znam osobiście dwie z mojego bliższego otoczenia, gdzie jedna skończyła się w Sądzie z wygranym procesem na korzyść kobiety ciężarnej. Ja byłam w o tyle komfortowej sytuacji, że mam męża, więc to on był wtedy jedynym żywicielem rodziny. Jednak co zrobić jeśli samotnej matce przytrafi się taka sytuacja!? Z czego ta kobieta ma utrzymać siebie i dziecko?

Do napisania tego artykułu skłoniła mnie kolejna historia pracownicy naszej firmy – Pani Kasi. Pani Kasia wygrała z nowotworem piersi. Jest po zabiegu mastektomii, co dla kobiety już jest ciężkim, bardzo intymnym przeżyciem. ZUS, jednak postanowił jeszcze bardziej “umilić’” jej czas rekonwalescencji podważając zwolnienie lekarskie z tytułu niezdolności do pracy po operacji. Stwierdzili, że Pani Kasia jest już w pełni sił i może bez problemu pracować. Gdy teściowa opowiedziała mi o tej historii, włosy dęba mi stanęły i zaniemówiłam. No po prostu kurde blaszka, należy jej się to zwolnienie jak przysłowiowemu psu zupa! Jak ZUS może tak traktować ludzi?! Z czego Pani Kasia ma żyć w aktualnej sytuacji? Gdyby nie pomoc rodziny nie byłoby już tak kolorowo. Po tej historii żałuję, że wtedy odpuściliśmy i nie walczyłam w Sądzie z tym bezdusznym Urzędem!

Ostatnio doznałam kolejnego szoku co do systemu ZUS’u. Po urodzeniu Frania uaktywniła się w moim organizmie choroba autoimmunologiczna. W maju tego roku trafiłam do szpitala z podejrzeniem tocznia lub białaczki, ale nie o tym dzisiaj. Dostając wypis ze szpitala z postawioną diagnozą, otrzymałam także zalecenie do poradni POZ’u, by zlecali comiesięczne wykonywanie u mnie badań laboratoryjnych z krwi. Żeby nie było: morfologia, próby wątrobowe, próby nerkowe, OB, CRP. Do tej pory mój POZ nie miał żadnego problemu z wystawieniem takiego skierowania i wykonania mi badań. Sytuacja uległa zmianie w październiku, gdy usłyszałam od lekarza, że bardzo mu przykro, ale nie może wystawić mi kolejnego skierowania, ponieważ przysługuje mi takie badanie raz na trzy miesiące. Zamurowało mnie przez telefon. Dosłownie zamurowało. Żeby nie było, nie winię tutaj lekarza, bo wiem, że on w całej tej sytuacji jest niewinny. Nie robił mi na złość, tylko postępował zgodnie z wytycznymi. Jestem osobą przewlekle chorą, a system mówi mi, żebym sobie zbadała krew za trzy miesiące. To nic, że do tego czasu może dojść u mnie do wznowienia choroby…

W całym tym systemie i polityce ZUS’u jest brak jakiejkolwiek logiki. Skończyło się na tym, że badania poszłam zrobić prywatnie, ponieważ potrzebowałam do swojego lekarza prowadzącego AKTUALNE BADANIA, a nie te sprzed miesiąca, czy dwóch.

Koszt takich badań prywatne wynosi 110 zł. Chciałabym zaznaczyć, że na NFZ korzystam jedynie z poradni rodzinnej. Do wszystkich pozostałych specjalistów do których jestem zmuszona chodzić, uczęszczam PRYWATNIE. Gdy przyszło mi do zapłacenia za te badania laboratoryjne czara goryczy się przelała i aktualnie pozostaje mi jedynie chyba wysłanie listu do ZUS’u co mam zrobić…
Drogi ZUS’ie! Właśnie kończy mi się urlop macierzyński i chcę wrócić do pracy. Czy mam zostać zatrudniona, czy jednak pracować na czarno? Przecież i tak, gdy zajdzie taka potrzeba to nic z wpłaconych przez pracodawcę składek nie dostanę? Czy jeśli jestem bezpośrednio zaangażowana w nowy rozdział i zmianę marki FAR FAR ŁÓDŹ, to wystarczające dowody na to, że pracuję?

W całej tej sytuacji przykre jest to, że ZUS postępuje w ten sposób z osobami kruchymi. Pisząc kruchymi mam tu na myśli kobiety ciężarne, czy osoby zmagające się z ciężkimi chorobami. Bo chyba nie ma w tym nic dziwnego, że kobieta w ciąży zazwyczaj myśli tylko o tym, by dziecko, które nosi pod sercem, urodziło się zdrowe i o czasie. Dodatkowy stres związany z walką w Sądzie z ZUS’em nie jest wskazany. Osoby ciężko chore, jak w dzisiejszym przypadku nasza pracownica Pani Kasia, również powinny poświęcić czas na odzyskanie sił po ciężkim leczeniu oraz nabranie nowego, świeżego powietrza w żagle, by móc zacząć życie “od nowa”. Według mnie ZUS bazuje na ludzkiej bezradności, braku sił i krzywdzie. Jeżeli jesteś lub byłaś w podobnej sytuacji – napisz! Proszę! Może zorganizuję wywiad z prawnikiem, który odpowie na wszelkie pytania dotyczące podważenia zatrudnienia przez ZUS?

Jeśli podobał Ci się ten wpis – pamiętaj, żeby polubić nas na FACEBOOK’U oraz followować na INSTAGRAMIE.


A jeśli pragniesz mieć dostęp do najświeższych wpisów, poradników, e-booków, czy wywiadów ze specjalistami z dziedzin pokrewnych macierzyństwu i wychowywaniu dzieci – koniecznie zapisz się na nasz newsletter poniżej!

Dziękuję !

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *